Wróci spór o opiekę nad dziećmi w POZ. Po co?

Wróci spór o opiekę nad dziećmi w POZ. Po co?Oceń:
(1.50/5 z 2 ocen)
Małgorzata Solecka
Kurier MP

– Podzielam zdanie, że obecność pediatry w podstawowej opiece zdrowotnej jest niezbędna – ogłosił minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zaledwie kilka dni po tym, gdy do konsultacji publicznych został skierowany projekt ustawy o POZ, zgodnie z którym w perspektywie kilku lat opieka nad wszystkimi pacjentami miałaby znaleźć się w rękach specjalistów medycyny rodzinnej.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

O tym, że docelowo POZ ma zostać oparty na lekarzach rodzinnych, Konstanty Radziwiłł mówił tuż po objęciu stanowiska ministra zdrowia. Projekt ustawy powstał – częściowo – w oparciu o założenia wypracowane przez zespół, w którym lekarze rodzinni grali rolę wiodącą. Skąd więc ta nagła – i dość nieoczekiwania – zmiana stanowiska ministra w sprawie pediatrii w POZ?

Ministerstwo w projekcie zaproponowało, by w okresie przejściowym poza specjalistami medycyny rodzinnej za lekarza POZ uznać również lekarzy innych specjalizacji (w tym pediatrów), pod warunkiem, że mogą się wykazać co najmniej trzyletnim stażem pracy w POZ, mają umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej z NFZ oraz listę aktywną pacjentów. Okres przejściowy miałby przy tym trwać do 31 grudnia 2025 roku. Po tej dacie pediatrzy mogliby w POZ pozostać wyłącznie pod warunkiem podjęcia specjalizacji z medycyny rodzinnej.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać: „Ta ustawa uderza w polskie dzieci” – zagrzmiały tabloidy, na pierwszych stronach domagając się dymisji ministra zdrowia za to, że chce pozbawić maluchy opieki specjalistów. W alarmistycznym tonie zabrał głos Rzecznik Praw Dziecka: „Projektowane przez resort zdrowia zmiany mogą się przyczynić do pogorszenia poziomu zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych dzieci” – napisał Marek Michalak.

Głos zabrał również Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, zauważając w przyjętym stanowisku, że „założenia projektu ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej w sposób przejrzysty definiują miejsce, znaczenie i zadania lekarzy rodzinnych w odniesieniu do tej opieki. (...) Jednak duży niepokój Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego budzi fakt, że w założeniach projektu ustawy o POZ nie uwzględniono lekarza pediatry.”

Polskie Towarzystwo Pediatryczne oceniło też, że projekt ustawy o POZ, jeśli zostałby uchwalony w niezmienionym kształcie, będzie miał natychmiastowe (negatywne dla dzieci) skutki, bo „uniemożliwi podejmowanie pracy przez lekarzy pediatrów w POZ z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy”. Co prawda pediatrzy, którzy w tej chwili pracują w POZ, będą mogli tam pozostać, ale tylko do 31 grudnia 2025 roku. „Oznacza to, że zgodnie z proponowanym projektem ustawy, po jej wejściu w życie rozpocznie się stopniowy proces ograniczania udziału lekarzy pediatrów w POZ do ich całkowitego wyeliminowania z systemu podstawowej opieki zdrowotnej z dniem 31 grudnia 2025 r.”. Pediatrzy podkreślili, że ich zdaniem proponowane przez resort zdrowia rozwiązania są sprzeczne z Konwencją Praw Dziecka. Swoje stanowisko przekazali również do Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.

Po tych protestach Radziwiłł zadeklarował, że ministerstwo „wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom środowiska pediatrów” i przepisy ustawy o POZ „zostaną w odpowiedni sposób skorygowane, w uzgodnieniu ze wszystkimi środowiskami, po zakończeniu konsultacji publicznych”. Termin nadsyłania uwag mija 1 lutego, a z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że pozostanie pediatrów w POZ jest niemal pewne, bo rząd nie będzie się chciał na tym polu konfrontować z opinią publiczną.

Spór o obecność pediatrów (i internistów) w POZ toczył się zaledwie cztery lata temu. Zwyciężyła opcja „wpuszczenia” specjalistów interny i pediatrii do POZ – również dlatego, że lekarzy brakuje w tym obszarze opieki zdrowotnej w sposób dramatyczny. Stworzono ramy prawne do otwierania własnych praktyk grupowych przez internistów i pediatrów (nie było i nie ma wielkiego zainteresowania tą formą pracy w POZ), ale również szerzej otwarto drzwi do podejmowania pracy przez tych specjalistów w ramach praktyk lekarzy rodzinnych.

W kwietniu 2016 roku, odpowiadając na interpelację posłów PiS w sprawie nieprawidłowości w opiece pediatrycznej (notabene posłowie PiS pytali ministra zdrowia o to, czy powrót pediatrów do podstawowej opieki zdrowotnej poprawiłby opiekę nad dziećmi), wiceminister Krzysztof Łanda informował m.in.: „Z podmiotami zatrudniającymi wyłącznie lekarzy internistów i pediatrów zawarto 28 umów, przy czym według danych wynikających z harmonogramów w zakresie lekarza POZ wykazanych jest do udzielania świadczeń: 33 460 lekarzy ogółem, w tym 10 140 lekarzy internistów i 6 560 pediatrów”. Szersze otwarcie POZ dla pediatrów i internistów, zdaniem Krzysztofa Łandy, „przyczyniło się do zmniejszenia się liczby pacjentów przypadających na jednego lekarza, świadczenia opieki zdrowotnej stały się bardziej kompleksowe, a dzieci uzyskały lepszą dostępność do świadczeń lekarza pediatry w podstawowej opiece zdrowotnej. Tym samym, potwierdziły się założenia przyjęte podczas opracowywania projektu ww. ustawy”.

Jednocześnie wiceminister przyznał, że nie ma możliwości (ani potrzeby) by dzieci mogły być w POZ leczone wyłącznie przez pediatrów (ale też taki postulat nigdy nie został sformułowany).

Słów wiceministra Łandy o „zmniejszeniu liczby pacjentów przypadających na jednego lekarza” nie można interpretować jako stwierdzenia, że sytuacja w POZ jest zadowalająca: nie jest. Na jednego lekarza przypada (według danych NFZ, 2016 r.), od 1,1 tys. (województwo lubuskie) do niemal 2 tys. pacjentów (wielkopolskie). To nie dane dotyczące list aktywnych, ale statystyki obciążenia pracą lekarzy pracujących w placówkach POZ.

W tej chwili zaś, zgodnie z założeniami nowej reformy, lekarze POZ mają otrzymać jeszcze więcej zadań (choćby – opieka koordynowana nad pacjentami przewlekle chorymi). Jaki jest więc sens blokowania pracy w POZ ewentualnym zainteresowanym, skoro nic nie wskazuje na to, by liczba lekarzy w Polsce w kolejnych kilku latach miała gwałtownie wzrosnąć? Wręcz przeciwnie – są sygnały, że można się spodziewać kolejnej fali emigracji (przede wszystkim do Wielkiej Brytanii, która przed Brexitem będzie chciała zatrudnić jak najwięcej specjalistów na obecnych warunkach).

Lekarze rodzinni, których wspiera minister zdrowia (przynajmniej jeśli chodzi o generalne założenia) mówią o odbudowie medycyny rodzinnej jako fundamentu systemu ochrony zdrowia. Specjalizacja z medycyny rodzinnej docelowo powinna stać się najbardziej pożądaną i najchętniej wybieraną przez młodych lekarzy. Aby tak się stało, konieczne jest rozgraniczenie między lekarzami rodzinnymi, odpowiedzialnymi za POZ, a pozostałymi specjalistami, którzy powinni interweniować wtedy, gdy problem zdrowotny wykracza poza kompetencję lekarza rodzinnego.

Już kilka lat temu, podczas poprzedniej debaty o miejscu pediatry w systemie (POZ, AOS czy wyłącznie oddział pediatrii), lekarze rodzinni skupieni w Porozumieniu Zielonogórskim przypominali, że przewaga lekarzy pediatrów nad lekarzami rodzinnymi w zakresie leczenia najmłodszych pacjentów opiera się wyłącznie na doświadczeniu wynikającym z pracy w jednostkach specjalistycznych (poradniach, oddziałach klinicznych czy szpitalach pediatrycznych). Stykając się z poważnie chorymi dziećmi – na przykład ofiarami posocznicy, ale też pacjentami z rzadkimi chorobami przewlekłymi, na przykład nowotworami – potrafią szybciej dostrzec niepokojące symptomy. W poradniach POZ tacy pacjenci pojawiają się jednak niezwykle rzadko. - Czy jeśli pediatrzy będą pracować wyłącznie w podstawowej opiece zdrowotnej, będą tak samo wyczuleni na objawy choroby? – powątpiewali.

Jednym ze sposobów na rozstrzygnięcie dylematu „pediatra w POZ czy wyłącznie na oddziale pediatrycznym”, przy respektowaniu zasady oparcia POZ wyłącznie na lekarzach rodzinnych (teraz lub w przyszłości) mogłaby być idea dziennych oddziałów pediatrycznych, umiejscowionych na możliwie bliskim POZ poziomie (szpitale powiatowe?), w których możliwa byłaby szybka diagnostyka poważniejszych przypadków, wymagających wsparcia specjalisty.

Jednak ta idea – również przewijająca się w dyskusji publicznej już od dobrych kilku lat – nigdy nie została podchwycona przez decydentów.

Data utworzenia: 30.01.2017
Udostępnij:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Aplikacja Moje Dziecko

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies