Czy lekarz ma prawo odmówić opieki nad nieszczepionym dzieckiem?

Czy lekarz ma prawo odmówić opieki nad nieszczepionym dzieckiem?Oceń:
(3.45/5 z 11 ocen)
Małgorzata Solecka
mp.pl/szczepienia

Odstąpienie przez lekarza od udzielania świadczeń w ramach umowy z NFZ wyłącznie z powodu braku szczepienia może stanowić ograniczenie w dostępie do świadczeń zdrowotnych – uważa p.o. Rzecznika Praw Pacjenta (RPP) Krystyna Kozłowska. I proponuje Ministrowi Zdrowia oraz samorządowi lekarskiemu dyskusję, jak zabezpieczyć interes zdrowotny dzieci, których rodzice, odmawiając zgody na szczepienie, wchodzą w permanentny konflikt z lekarzem.


Fot. iStock

Problem narasta

Jeszcze kilka lat temu problem był marginalny, bo rodziców odmawiających zgody na zaszczepienie dziecka było relatywnie niewielu. Jednak już w 2013 roku służby przeciwepidemiczne zanotowały 10 000 odmów szczepień. W ubiegłym roku – niemal 30 000. Problem narasta, a nieszczepiący dzieci rodzice stają się codziennością poradni POZ, zwłaszcza w dużych miastach, w których rezygnacji ze względu na przekonanie o rzekomej szkodliwości szczepionek jest – według raportów sanepidu – najwięcej. Niektóre przychodnie – zarówno publiczne, jak i NZOZ – zaczęły więc prowadzić politykę zamkniętych drzwi i odmawiać rodzicom opieki nad niezaszczepionym dzieckiem. Czy mają do tego prawo?

Kto ma prawo do odmowy opieki?

Lekarze?

Lekarze – tak. Przyznaje to nawet RPP w swoim piśmie skierowanym m.in. do Ministra Zdrowia i Okręgowych Izb Lekarskich, podkreślając, że nie zamierza podważać ustawowego prawa lekarza do odstąpienia od leczenia. Krystyna Kozłowska nie kryje jednak, że jej zdaniem lekarze, odmawiając zajmowania się nieszczepionym dzieckiem, przekraczają ustawowe ramy owego prawa.

Prawa lekarzy do odmowy prowadzenia dziecka, którego rodzice odmawiają zgody na szczepienie ze względu na przekonania, zdecydowanie broni Radosław Tymiński, adwokat specjalizujący się w prawie medycznym, w tym w kwestiach szczepień ochronnych i praw lekarzy. Na swoim blogu prawalekarzy.pl już latem 2016 roku przypomniał, że wprawdzie przepisy „… wprost nie ustanawiają prawa lekarza do odmowy opieki długoplanowej w ramach POZ. Niemniej w ustawie z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty uregulowano zasady odmowy leczenia pacjenta. Zgodnie art. 38 tej ustawy, lekarz może nie podjąć lub odstąpić od leczenia pacjenta, o ile nie zachodzi przypadek niecierpiący zwłoki”.

Co powinien zrobić lekarz, który z jakichś powodów nie chce wziąć odpowiedzialności za opiekę nad dzieckiem niezaszczepionym? Po pierwsze, jeśli rodzice zgłaszają się z takim dzieckiem do gabinetu, musi je dokładnie zbadać, aby wykluczyć „przypadek niecierpiący zwłoki”. Jeśli dziecko jest chore, potrzebuje pomocy lekarza – zgodnie z prawem i etyką lekarską lekarz nie może odstąpić od leczenia. Natomiast jeśli nie zachodzi potrzeba udzielenia pomocy, lekarz powinien poinformować rodziców lub opiekunów prawnych o zamiarze odstąpienia od prowadzenia dziecka i wskazać innego lekarza lub podmiot leczniczy, w którym dziecko będzie mogło zostać objęte opieką lekarską. Fakt odstąpienia od prowadzenia dziecka należy odnotować w dokumentacji i uzasadnić. Wystarczy stwierdzenie, że rodzice dziecka nie stosują się do zaleceń, czyli wykonania szczepień obowiązkowych. Jeśli lekarz pracuje na podstawie umowy o pracę, na odstąpienie od leczenia musi uzyskać zgodę przełożonego.

Przychodnie?

Nie. O ile w przypadku konkretnych lekarzy, jak wynika z pisma RPP, odmowa objęcia opieką dziecka nieszczepionego może być bardziej kwestią oceny etycznej niż prawnej, o tyle w przypadku podmiotów leczniczych – poradni POZ – można mówić już wręcz o złamaniu przepisów. Powód? W ustawie o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych ani w żadnych innych przepisach nie ma zastrzeżenia, że poradnia POZ może odmówić pacjentowi wpisania go na listę aktywną, poza jednym, wymienionym wprost przypadkiem, czyli brakiem miejsc na listach aktywnych. RPP nie wspomina o tym, że takie odmowy – ze względu na brak miejsc na listach aktywnych – zdarzają się w poradniach POZ sporadycznie. Jest to jednak, w świetle przepisów, jedyna przesłanka pozwalająca podmiotowi leczniczemu na odmówienie pacjentowi świadczeń z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej.

RPP niejednokrotnie radziła rodzicom, których spotkała odmowa opieki ze strony placówki POZ ze względu na brak szczepień, złożenie skargi do NFZ oraz wysłanie deklaracji wyboru lekarza POZ pocztą za potwierdzeniem odbioru – taka forma zapisania się na listę aktywną jest również skuteczna.

Argumenty „za” i „przeciw”

Aktywiści ruchów antyszczepionkowych fakt, że niektórzy lekarze odmawiają zajmowania się dziećmi nieszczepionymi, próbują przedstawić jako argument przeciwko lekarzom, zarzucając im postępowanie wbrew etyce lekarskiej. Ma to być też dowód na istnienie „terroru szczepionkowego” ze strony instytucji publicznych, w tym podmiotów systemu ochrony zdrowia. – Zawsze w takich przypadkach zastanawiam się, czego szuka u mnie rodzic, który konsekwentnie przez kilkanaście i więcej miesięcy odmawia zgody na szczepienie dziecka – mówi anonimowo pediatra, przyjmujący pacjentów w jednym z podwarszawskich NZOZ-ów. Poradnia, w której pracuje, nie zamyka drzwi przed nieszczepiącymi dzieci rodzicami, właśnie ze względu na argumenty, które podnoszą zgodnie RPP i Rzecznik Praw Dziecka: dziecko nie powinno być „zakładnikiem” w sporze między lekarzem a rodzicami.

Problem polega na tym, że rodzice wrogo nastawieni do szczepień najczęściej mają również własne poglądy na leczenie dziecka. Często kwestionują moje zalecenia, na przykład dotyczące podawania leków w przypadku choroby infekcyjnej dziecka. Oczywiście, chwała rodzicom, że nie domagają się antybiotyków, gdy dziecko ma wirusowe zapalenie oskrzeli. Ale już w razie zapalenia płuc u niespełna 2-latka twierdzenie, że „bez antybiotyku się obejdzie” to lekkomyślność i brawura – mówi lekarz, dodając że dziecko ostatecznie wylądowało w szpitalu, ale i wtedy matka chłopca dała się we znaki personelowi. – Wielu rodziców myli podmiotowość pacjenta, która w przypadku dzieci obejmuje ich opiekunów, z postawą skrajnego braku zaufania do profesjonalizmu lekarza. Jestem przygotowany na rozmowę z rodzicami i wyjaśnianie np. kwestii bezpieczeństwa i skuteczności szczepień, ale nie podejmuję się rozważań na temat tego, co w internecie napisał jeden czy drugi „guru” antyszczepionkowy.

Lekarze, którzy skłaniają się do odmawiania prowadzenia dzieci nieszczepionych, na samym końcu wymieniają argument, że perspektywa braku opieki pediatrycznej może skłonić rodziców do zmiany stanowiska i zgody na szczepienie. Kładą nacisk przede wszystkim na względy praktyczne.

Po pierwsze, rodzice „antyszczepionkowi” są „trudni”. – Aby przyjąć wszystkich pacjentów w godzinach pracy, na jedno dziecko mam średnio 15–20 minut. Pierwsza wizyta szczepienna trwa dłużej. Przedstawiam na niej informację o szczepionkach, o chorobach, którym zapobiegają, ale też o możliwych niepożądanych odczynach poszczepiennych i o tym, jak zmniejszyć ich ryzyko i postępować, gdy rzeczywiście wystąpią. Część tych informacji podaję rodzicom przy każdym kolejnym szczepieniu, ale trwa to wówczas chwilę – mówi nasz rozmówca, dodając, że w przypadku dzieci niezaszczepionych taką rozmowę „wstępną” musiałby przeprowadzać za każdym razem. – Zwyczajnie nie ma na to czasu. Trudno też poważnie traktować rodziców, jeśli się widzi, jak próbują mnie oszukać. Dziecko jest ewidentnie zdrowe, mogłoby zostać zaszczepione, a matka kolejny raz twierdzi, że właśnie rano przed wizytą miało podwyższoną temperaturę. Albo obiecuje, że na następnej wizycie wrócimy do tematu. Albo mówi, że na pewno zaszczepi MMR, jak dziecko skończy 5 lat i jego organizm „dojrzeje”.

Po drugie, opieka nad dziećmi nieszczepionymi w warunkach wielu poradni stwarza – zdaniem lekarzy – realne niebezpieczeństwo dla innych pacjentów. Tłumaczą, że zachorowania na odrę zdarzają się stosunkowo rzadko, ale np. ospa wietrzna czy różyczka to już częste zagrożenie, zwłaszcza dla kobiet w ciąży, które również zgłaszają się do poradni, do swoich położnych. – Przychodzą też rodzice z niemowlakami. Przypadkowy kontakt z wirusem odry w przypadku dzieci 6–12-miesięcznych może się okazać skrajnie niebezpieczny, podobnie z krztuścem w pierwszych kilku miesiącach życia. Ktoś może powiedzieć, że prawdopodobieństwo takiego kontaktu nie jest wielkie, ale ono jest realne, a jeśli liczba nieszczepionych dzieci będzie się zwiększać, to i prawdopodobieństwo to będzie coraz większe – obawia się pediatra.

Jednak wśród lekarzy, których zapytaliśmy o to, czy odmówiliby prowadzenia dziecka nieszczepionego, wydaje się przeważać pogląd, że taka decyzja jest wątpliwa etycznie. – Lekarz, decydując się na taki krok, twierdzi, że argumentem jest postawa rodziców, którzy stracili do niego zaufanie, bo nie stosują się do jego zaleceń. Gdyby zastosować to do wszystkich pacjentów, leczylibyśmy może kilkanaście procent tych, którzy zgłaszają się do gabinetów. Zdecydowana większość pacjentów lekceważy część zaleceń lekarskich, niektórzy nawet wszystkie. Poza tym, nie rodzicami lekarz ma się opiekować, tylko dzieckiem – mówią. I dodają, że bardziej przemawia do nich argument przeciwepidemiczny o potencjalnym niebezpieczeństwie, jakie stwarza dla innych pacjentów nieszczepione dziecko. – To rzeczywiście jest problem. Coraz częściej pojawia się postulat, aby nieszczepionych dzieci nie przyjmować do żłobków czy przedszkoli. Chodzi o ochronę dzieci z obniżoną odpornością, kobiet w ciąży, dziadków odbierających wnuki, młodsze, jeszcze nieuodpornione rodzeństwo. Ci wszyscy pacjenci pojawiają się też w poradniach lekarzy POZ i mogą się zetknąć z nieszczepionym, chorym dzieckiem – przyznają, dodając jednocześnie, że trudno technicznie sobie wyobrazić, jak miałaby wyglądać organizacja pracy poradni czy też gabinetu, w którym osobno byłyby przyjmowane dzieci nieszczepione.

Co sądzą rodzice?

A co na to najbardziej zainteresowani, czyli sami rodzice? Ci, którzy obawiają się konsekwencji szczepień i albo chcą ich uniknąć, albo przynajmniej maksymalnie opóźnić podanie szczepionek twierdzą, że największym wyzwaniem jest znalezienie lekarza, który będzie tolerował ich poglądy na szczepienia („przymykał na nie oko”). Większość tych, z którymi rozmawiałam, swoje dzieci leczy w prywatnych gabinetach, polecanych pocztą pantoflową na forach internetowych. I wcale nie są to lekarze, którzy publicznie kwestionowaliby zasadność szczepień. Wielu z nich próbuje zresztą przekonać rodziców do szczepień – w prywatnym gabinecie wizyta z reguły trwa dłużej, jest więcej czasu na rozmowę. Ale też rynkowy koszt każdej takiej wizyty jest kilkukrotnie większy, niż roczne stawki oferowane na dziecko przez NFZ w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

Z kolei rodzice szczepiący swoje dzieci zgodnie z zaleceniami raczej nie zdają sobie sprawy z problemu. Informację, że lekarz odmawia opieki nad dzieckiem, bez względu na powody, w pierwszej chwili przyjmują z oburzeniem. Pojawiają się argumenty o etyce lekarskiej, przysiędze Hipokratesa. Inaczej reagują tylko ci, którzy zetknęli się już wcześniej z problemem ochrony przeciwepidemicznej osób z obniżoną odpornością. Mama 6-letniej Zuzi, która 2 lata temu zakończyła leczenie onkologiczne mówi, że ona również zrezygnowała z poradni POZ i wybrała prywatnego pediatrę. Takiego, który nie zgadza się na prowadzenie dzieci nieszczepionych.

Data utworzenia: 08.08.2017
Czy lekarz ma prawo odmówić opieki nad nieszczepionym dzieckiem?Oceń:
(3.45/5 z 11 ocen)
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Anonim
      2017-08-15 21:59
      A propos nieskuteczności szczepionek to mili przeciwnicy szczepionek powiedzcie proszę kiedy ostatnio spotkaliście się z czarną ospą i jak wiele dzieci obecnie choruje na polio? A co z tyfusem plamistym? Nie jestem ekspertem, alez tego co czytałam to właśnie szczepionki ograniczyły śmiertelność tej choroby do minimum....odpowiedz
      • matka
        2017-08-26 12:31
        Przeciwnicy szczepionek? Serio wierzysz w takie pojęcie??? Jak mnie nazwiesz? Moja córka szczepiona do MMR wg kalendarza szczepień. Kilka godzin po szczepionce MMR córka miała "wylew" alergii i Atopowego zapalenie skóry - alergię i AZS w łagodnym przebiegu miała już wcześniej. Drapanie do krwi, nerwowość, nieprzespane noce (całe noce). W ulotce jak byk jest napisane,że MMR może zmorzyć AZS - moja (była pediatra): Ależ to niemożliwe że po szczepionce, to przypadek itp. Zero pomocy, zero wsparcia. aha jedna prywatnie przyjmująca dermatolog powiedziała, że to przez mleko i - nas głownie wysypuje po gowniano drogich emolientach - zaleciłam na emolienty i Atarax dla dziecka, które jest małe, drobne i się rozwija, poleciła lek uspokający.odpowiedz
    • mariola
      2017-08-14 15:47
      Lekarz POWINIEN LECZYĆ, ALE odpłatnie!! W USA jest NIE DO POMYŚLENIA, ABY DZIECKO , LECZONE W RAMACH ubezpieczenia ( B.WYSOKO PŁATNE sa tam UBEZPIECZENIA,na dzieci TEŻ, NIE MA PORÓWNANIA Z NASZYMI składkami na NFZ!!) NIE BYŁO PODDANE SZCZEPIENIOM!!Bom albo rodzice zgadzają się na leczenie i profilaktykę, albo --niech płacą krocie z własnej kieszeni( ok. 3 tys. $ za dobę w szpitalu + koszty -okropne- badań,). Tak więc jeśli dziecko ZACHORUJE np na odrę, a rodzice wcześniej ODMÓWILI SZCZEPIENIA, to za LECZENIE -wizyta lekarska, leki, czy szpital: leczenie powikłań , np zapalenia opon mózgowych, mózgu, etc., NIECH POKRYWAJĄ Z WŁASNEJ kieszeni w 100% właśnie RODZICE!!!odpowiedz
      • aleks
        2017-08-16 22:58
        w usa ubezpieczenie medyczne czyli ZUS bez pokrycia nie jest obowiązkowe ot cały wic. Niech uwolnią składki i zlikwidują Zus a każdy będzie leczył się tam gdzie chce.odpowiedz
        • mariola
          2017-08-18 08:37
          czy sądzisz, że w USA stać kogoś, kto zarabia dużo ( 100 tys $ na rok) na leczenie z własnej kieszeni? Zapłacisz za badanie USG 2,5 tys USD ? Zapłacisz za operację wyrostka, laparoskopową - bez pobytu w szpitalu ( masz zapewniony pobyt przez 3 godziny po zabiegu) - 8 tys $ plus leki , np. antybiotyk za 300$), a wcześniej - kolosalne sumy za badania ? Znam osoby, które brały kredyty na kilkudniowy pobyt w szpitalu ( 15 tyś $) . Ubezpieczenie też jest b. drogie, zawiera- w zależności od jego zakresu i składki miesięcznej( ok 1500$ na 2 rodziców i 2 dzieci) - DUŻE DOPŁATY - do każdego zabiegu, wizyty u lekarza, badań, leków oraz (!!!) UDZIAŁ WŁASNY !! Np przez pierwszy okres w roku musisz płacić z własnej kieszeni( od 4 do 8 tys. $) m, a potem juz kolejne opłaty za świadczenia medyczne są z b. dużą zniżką, ale nigdy NIE SĄ W CAŁOŚCI pokrywane przez firmy ubezpieczeniowe! A ciężkie choroby - np nowotwory, często zmuszają osoby mające "słąbe" ubezpieczenie do sprzedaży domów, do brania kredytów etc. DZIECIOM z ciężkimi chorobami mogą pomóc FUNDACJE, ale wymaga to ogromnej walki!odpowiedz
      • ja
        2017-08-14 16:01
        Zajmując jednostronne stanowisko w sprawie, przyjąłeś chyba założenia, że: -dzieci szczepione nie chorują lub chorują rzadziej niż nieszczepione, -szczepienia chronią przed chorobami przeciwko którym są, -szczepienia nie powodują skutków ubocznych np. innych przewlekłych chorób. Żadna z powyższych tez nie została i nie zostanie nigdy przez proszczepionkowców wykazana. A nawet więcej, tzw. "antyszczepionkowcy" wskazują na badania, które potwierdzają, że jest jednak inaczej niż próbuje nam się wmówić. Przykład stanów nie jest najlepszym wzrocem. No chyba, że za wzór bierzesz sobie prawa obowiązujące w korpopańśtwie, gdzie interesy korporacji (w tym koncernów farmaceutycznych) są ponad wszystkim innym.odpowiedz
    • Osama Jad
      2017-08-12 11:20
      Nie jestem przeciwnikiem szczepień, ani nie mam zamiaru walczyć z ludźmi wykształconymi medycznie. Jedyne co mnie boli, to obowiązek (czytaj PRZYMUS) szczepień na zlecenie tych, którzy maja w tym interes i czerpią ogromne zyski. I boli mnie relacja lekarz-pacjent; Pacjent MUSI wyrazić zgodę na piśmie, żeby można było mu przeprowadzić jakikolwiek zabieg z naruszeniem jego albo jego dziecka ciała. OK - jest to zrozumiałe. Ale dlaczego nie ma działania z drugiej strony?; Lekarz ma obowiązek przyjęcia na siebie odpowiedzialności za konsekwencje swojego działania!? Gdzie to jest zapisane? Dlaczego ludzie muszą dochodzić swoich praw dochodząc roszczeń dopiero po udowodnieniu 'winy'. Nie o winę tu chodzi, tylko o relacje czysto partnerskie. Wszak to JA powierzam SWOJE zdrowie w ręce obcego człowieka. Muszę mieć do niego szacunek jak do człowieka i jako do 'mędrca'. Dlaczego w drugą stronę to nie działa? Czasem się nie udaje zabieg mimo dobrych intencji lekarzy. I tu już nie może być mowy o ich złym traktowaniu; Ale jeżeli lekarz ma złe intencje (bo jest albo niedouczony, nie jest na bieżąco z wiedzą medyczną, albo jest chciwy na pieniądze, albo po prostu boi się wykraczać poza 'procedury'), to ja już tego nie rozumiem - dlaczego jest chroniony poprzez UNIKANIE przyjęcia odpowiedzialności za skutki swojego partaczenia - w tym szczepienia; Żadne szanujący się mikrobiolog nie potwierdzi, że w szczepionka jest czysta w 100% od nieznanych mikrobów (pomijam fakt o składzie szczepionek oraz o przykładach eksperymentów na ludziach w innych krajach - patrz Dania, USA, Niemcy etc) Szczepienia TAK, ale dobrowolnie; jak ktoś głupi to niech się nie szczepi; jak ktoś mądry to niech się nie szczepi. A jeżeli już, to pod odpowiedzialnością lekarza za skutki tych szczepionek a nie pod odpowiedzialnością całego państwa - wszystkich podatników. I zobaczymy ilu lekarzy będzie naganiać za obowiązkowym szczepieniem?odpowiedz
    • Marysia
      2017-08-11 11:03
      Rodzice, którzy z powodów ideologicznych nie szczepią dzieci, powinni pomyśleć o dzieciach po chorobie onkologicznej, które nie mogą być szczepione. Dla nich przebywanie wśród nieszczepionych dzieci może skończyć się tragicznie. Poczytajcie wiadomości o szczepieniach, np. na www.zaszczepsiewiedza.pl :)odpowiedz
      • mamar
        2017-08-26 12:33
        nikt z powodów ideologicznych nie szczepi. Ludzie nie szczepią bo wiedzą jak syf jest w szczepionkach, boją się powikłań, które są zamiatane pod dywan!!!!odpowiedz
        • mr
          2017-09-06 13:53
          I tutaj sie w zupelnosci zgadzam. Nikt nie chce juz pomóc tym dzieciom u ktorych wystapily powiklania. Bo tego juz nie uczą. Ucza tylko jak wciskac ludziom ten watpliwy produkt. Dobrze ze jest ten internet inaczej nie wiele osob dowiedzialoby sie jak duzo dzieci ma nieodwracalne zmiany w organizmie po szczepieniu.odpowiedz
      • Lolee
        2017-08-14 09:55
        Marysiu, dokładnie wytłumacz nam, proszę, co jest takiego niebezpiecznego w przebywaniu w obecności dziecka nieszczepionego.odpowiedz
    • mama
      2017-08-11 10:27
      Bardzo by chciała, żeby dzieci nieszczepione ze względu na poglądy nie siedziały w jednej poczekalni z moimi, nie chodziły do tego samego przedszkola, żłobka czy szkoły. Syn ze szkoły może przynieść mi chorobę do domu i zarazić siostrę- niemowlaka, czymś dla siebie nie groźnym np. odrą, a dla niej potencjalnie śmiertelnym. Poza tym dzieci tych mądrych odpowiedzialnych rodziców, którzy lepiej od personelu medycznego wiedzą, co jest przyczyną zaburzeń, co szkodzi i kto jest odpowiedzialny za spisek, powinni mieć swoje lepsze ośrodki. Żeby się czasem od takich jak ja nie zarazili głupotą, zaufaniem do lekarzy czy czymkolwiek innym co tam sobie wymyślą.odpowiedz
      • Lolee
        2017-08-14 09:57
        A ja bym chciała, by dzieci szczepione żywymi wirusami np. odra/świnka/różyczka przez dwa tygodnie nie przychodziły do żłobka.odpowiedz
        • Pediatra z 25 letnim stażem pracy
          2017-08-15 10:33
          A to dlaczego? proszę wymień badania ktore stwierdzają ze dzieci zaszczepione Priorix są "niebezpieczne dla otoczenia" przez 2 tyg po zaszczepieniu ???????odpowiedz
      • dasza
        2017-08-11 19:56
        mamo - dzieci szczepione chorują tak samo jak nieszczepione... ktoś ci już mozg wyprał :( moja dwójka szczepionych nie ma np. odporności na różyczkę pomimo kompletu szczepień, robiłam badania na przeciwciała. Kto bada czy sczepione dzieci rzeczywiście uzyskały odporność dzięki szczepionkom.odpowiedz
        • Pediatra z 25 letnim stażem pracy
          2017-08-15 11:02
          Tak , bo odporność poszczepienna akurat po podaniu szczepionki przeciw różyczce trwa ok 10 lat i co 10 lat jest zalecane szczepienie przypominające. Rowniez p/teżcowi -10 lat, Przeciw wzw t B zwykle 3 dawki zabezpieczaja do konca zycia , ale zdarzają się wyjątki .Niektore osoby mimo 3 dawek nie wytwarzają ochronnego poziomu p/ciał i przed zabiegiem chirurgicznym trzeba ten poziom oznaczyć i ewentualnie pacjenta doszczepić. Nie ma co się dziwić i snuć teorii spiskowych tylko czytać i zdobywać rzetelną wiedzę.....Jest masa profesjonalnych portali medycznych bazujących na EBM czyli medycynie opartej na faktach. Taka wiedza obowiązuje nas lekarzy i na pewno każdy lekarz podzieli się z Państwem tą wiedzą. Najdroższe dla mnie osoby są zaszczepione zgodnie z moim sumieniem i moją wiedzą medyczną. Życzę rodzicom rozsądnego podejścia do sprawy szczepień bo zdrowie i życie maluchów jest w ich rękach.odpowiedz
          • Jan
            2017-09-17 03:33
            Jak długi by nie był Twój staż pediatro, to czy podpiszesz się pod zobowiązaniem do pokrycia kosztów leczenia i opieki przy ewentualnym wystąpieniu NOP?odpowiedz
    • Karina
      2017-08-11 00:31
      a jak ja mogę szczepić dziecko, skoro było zdrowym maluchem, dobrze się rozwijającym, a po szczepionce na odrę, świnkę i różyczkę zapadło na ciężką postać autyzmu? córeczka przestała mówić, przestała się bawić i utrzymywać z nami kontakt. i dokładnie wiem, kiedy to się stało. a teraz służba zdrowia odwraca się do nas plecami i ma nas gdzieś.odpowiedz
      • Julia
        2017-08-11 10:47
        Jaki ma pani dowód na to, że zaburzenia w zachowaniu mają związek ze szczepieniem?odpowiedz
        • dhzdv b
          2017-08-26 12:38
          A Ty jaki masz dowód, że nie mają? MMR jest po 12mcu więc , gdyby z dzieckiem było coś nie tak matka by dawno zauważyła. Już nie mówiąc, ze matki zwykle widzą najmniejszą zmianę w zachowaniu dziecka, uwierz mi.odpowiedz
    • zołza
      2017-08-08 22:30
      Myślę, ze za leczenie takich dzieci powinni placic rodzice, to pierwsza sprawa. no i jak najbardziej powinni tacy pacjenci byc przyjmowani tak, by nie stwarzac zagozenia dla innych. szanujmy sie wzajemnieodpowiedz
    • Stanley
      2017-08-08 16:24
      Relacja lekarz - pacjent powinna polegać na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Jeśli zalecam szczepienie, a pacjent odmawia, to nie stosuje się do moich zaleceń, podważa moją wiedzę, nie ma do mnie zaufania, wzbudza we mnie niechęć do siebie, dlatego nie jestem w stanie go leczyć (oczywiście z wyłączeniem nagłych przypadków). Na swoją listę aktywną nie przyjmuję dzieci, których rodzice nie zgadzają się na szczepienia i tyle.odpowiedz
      • Jan
        2017-09-17 03:38
        Rodzice tych nieszczepionych także opłacili Ci studia ze swoich podatków. Oddaj im kasę darmozjadzie!odpowiedz
      • Osama Jad
        2017-08-12 10:47
        Uważam, za bardzo słuszne podejście Stanleya (lekarza mam nadzieję) i całkowicie się z tym zgadzam. Właśnie w ten sposób nastąpiłaby naturalna selekcja 'lekarzy' od lekarzy do których się idzie po pomoc i poradę jak do fachowca, a nie po farmaceutki. Ten który leczy do usranej śmierci - mimo tytułów i ważnych stołków? Czy ten który przywraca zdrowie - uzdrawia? 'Lekarze' siedzą w pustych gabinetach, bo pacjenci nie mają zaufania. Jedynie ci, którzy muszą lub wierzą jak w radio Rydzyka. Lekarze, którzy uzdrawiają, maja pełne ręce roboty ( a jest coraz więcej) mimo różnego typu nagonek z powodu nie stosowania 'PROCEDUR'?! Nie ważne, że mają wyniki przywracania zdrowia; ważne, że nie stosują procedur. Jestem za odmową leczenia dzieci przez niewiarygodnych lekarzy, szczególnie gdy lekarz świadomie odmawia przyjęcia pełnej odpowiedzialności za podaną szczepionkę. Czy ktoś pytał lekarzy (albo drążył) temat jaki procent dzieci lekarzy nie są szczepione?odpowiedz
        • asd
          2017-09-17 01:33
          ale wytłumaczcie mi jedno. Dlaczego lekarz ma odpowiadać za szczepienie, które - zostało ustalone przez Główny Inspektorat Sanitarny, a zostało zatwierdzone przez Ministerstwo Zdrowia. Same szczepionki do szczepień obowiązkowych są także dostarczane przez państwo, lekarz nie kupuje ich w aptece. A do wykonywania szczepień zobowiązują go odpowiednie ustawy i inne akty prawne. Dlaczego zatem lekarz ma brać 100% odpowiedzialności za szczepienie jak to wszyscy głoszą? Lekarz bierze odpowiedzialność za kwalifikację do szczepienia, poprzez wykonanie badania, ale może brać odpowiedzialności za sam produkt w postaci szczepionki. Jesli Państwo boicie się pewnych preparatów, to wymuście na ustawodawcach aby w przetargach na następne lata wybrali inne preparaty do puli szczepień obowiązkowych. Wszystkie ewentualne powikłania po szczepieniach można zgłaszać chociażby do producentów. Jak komuś marzy się świat bez szczepień to proszę poczytać o epidemii ospy prawdziwej w 1963r. we Wrocławiu, może to Państwu uzmysłowi jakie istnieje ryzyko, jeśli zarzucimy wszelkich szczepień.odpowiedz
          • Jan
            2017-09-17 03:41
            Historia zna wielu takich, którzy działali z czyjegoś rozkazu. Trzeba mieć rozum.odpowiedz
        • wr
          2017-09-06 17:29
          O i to jest dobre pytanie. Moze ktos w koncu zapyta lekarzy roznych specjalnosci nie tylko pediatrow czy szczepią swoje pociechy? czy swiadomie wystawiaja je na autyzm alergie itd. ??odpowiedz
          • Lekarz
            2017-09-14 11:03
            Lekarz pediatra. Szczepie zgodnie z kalendarzem szczepien +szczepienia zalecane. Chce chronic swoje dzieci a poza tym sama nie chorowalam na odre swinke rozyczke gdybym sie nie zaszczepila moglabym zachorowac w ciazy a to mialoby ciezkie nastepstwa dla mojego nienarodzonego jeszcze dziecka. Bedac w ciazy chcialabys siedziec na poczekalni z dzieckiem chorym na rozyczke czy odre?odpowiedz
      • nie szczepiony
        2017-08-10 18:06
        a może zmienisz zawód tylko nie na weterynarzaodpowiedz

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Aplikacja Moje Dziecko

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies