Wymuszona dłuższa hospitalizacja dzieci

Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Kiedy pediatrzy starają się skracać hospitalizacje do minimum, NFZ premiuje szpitale za przetrzymywanie małych pacjentów. Od 1 października we wszystkich grupach pediatrycznych obowiązują nowe taryfy – jak chwali się fundusz – wyższe średnio o 4 proc. Problem w tym, że stawki ustalono w taki sposób, że prowokują szpitale do sztucznego wydłużania hospitalizacji dzieci.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Jak poinformowało MP.PL biuro prasowe Narodowego Funduszu Zdrowia, od 1 października 2017 r. we wszystkich grupach pediatrycznych (dotyczących pacjentów do ukończenia 18. roku życia) dokonano zmiany taryf na korzyść pacjentów, uwzględniając jednakowy wzrost wycen wszystkich grup sekcji P – choroby dzieci, w wysokości 4 proc.

– Zmiany te wynikają z nowych taryf, opublikowanych przez Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, a nie są efektem wejścia w życie tzw. sieci szpitali – wyjaśnia Magdalena Szefernaker, Główny Specjalista Biura Komunikacji Społecznej NFZ i podaje kilka przykładów.

I tak od 1 października br. w przypadku grupy PO1 (astma lub trudności w oddychaniu) cena świadczenia wynosi 2 137 zł (przed 1 lipca br. cena wynosiła 1 976 zł); w przypadku grupy PO3 (choroby górnego odcinka dróg oddechowych) cena świadczenia wynosi 1 462 zł (przed 1 lipca cena wynosiła 1 352 zł); w przypadku grupy PO4 Choroby dolnych dróg oddechowych cena świadczenia wynosi 3 375 zł (przed 1 lipca cena wynosiła 3 120 zł).

– W związku z wprowadzeniem nowych taryf w pediatrii Fundusz przeznaczy 43 mln zł więcej w ciągu najbliższego roku na sfinansowanie wszystkich grup pediatrycznych. Ponadto, w związku z ponoszonymi przez świadczeniodawców rosnącymi kosztami, wynikającymi ze wzrostu ogólnych kosztów udzielania świadczeń, została skorygowana punktowa wycena świadczeń – od lipca 2017 r. wzrost o 2 proc., a od października o 4 proc. w stosunku do bazowej wyceny. Dodatkowo od 1 października 2017 r. w przypadku świadczeń związanych z szybką i kompleksową diagnostyką lub leczeniem w trakcie krótkiej hospitalizacji w grupach zachowawczych wprowadzono wartość punktową na poziomie 50 proc. (dotychczas 30 proc.), a dla grup zabiegowych 92 proc. (dotychczas 90 proc.) – czytamy w informacji przesłanej nam przez biuro prasowe NFZ.

Wyższa wycena, dłuższy pobyt

Od 1 października br. pełną płatność za procedurę szpitale otrzymają w przypadku, kiedy dziecko przeleży na oddziale przynajmniej 4 dni. Takie rozwiązanie kłóci się z zasadami panującymi w pediatrii.

– Wprowadzenie do wielu procedur parametru czasu hospitalizacji, na podstawie którego pełna płatność przyznawana jest za czterodniowy pobyt w szpitalu, w przypadku pediatrii nie jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. Średni czas hospitalizacji w pediatrii nie sięga czterech dni. Dąży się do tego, aby jak najbardziej skrócić czas pobytu dziecka w szpitalu i resztę leczenia prowadzić ambulatoryjnie w domu – wyjaśnia dr Tomasz Jarmoliński, konsultant województwa lubuskiego w dziedzinie pediatrii.

Zdaniem konsultanta, przy obostrzeniach czasowych można się spodziewać, że chcąc funkcjonować, oddziały będą przetrzymywały chorych do czterech dni, ponieważ płatność za krótszą hospitalizację tego samego typu jest zdecydowanie mniejsza.

– Obawiam się, że w pediatrii wylano dziecko z kąpielą. Zupełnie inaczej jest w internie, gdzie średni czas pobytu w szpitalu to sześć dni, zatem cztery dni są zupełnie czymś normalnym do osiągnięcia – mówi dr Jarmoliński. – U dzieci – uważam to za osiągnięcie ostatnich lat – udało się skrócić leczenie szpitalne poniżej czterech dni. Większość to hospitalizacje dwu-, trzydniowe. Dzieci są szybko wypisywane do domów. Nie wynika to ze względów ekonomicznych, lecz zdrowotnych. Wiadomo, że pobyt dziecka w szpitalu jest dla dziecka z reguły dość ciężkim stresem. W większości są to hospitalizacje ostre – czy to z powodu biegunki, zapalenia płuc lub innych infekcji. Po ustabilizowaniu pacjenta, początkowym podaniu leków dożylnie, całą terapię można kontynuować w domu. Nie wzięto pod uwagę tej specyfiki naszej dziedziny. Niestety, takie ustawienie taryf może nam zaszkodzić.

Efekty jeszcze do policzenia

Z punktu widzenia medycznego uzależnienie płatności od dłuższej hospitalizacji jest bezzasadne. Niepotrzebne wydłużanie hospitalizacji wywiera negatywny wpływ nie tylko na emocje dziecka, ale również wiąże się z niepotrzebnym zajmowaniem miejsca szpitalnego. Jednostkowe zwiększenie płatności za pacjenta może nie skompensować zmniejszenia liczby hospitalizowanych dzieci. Może także doprowadzić do sytuacji, gdy szpital nie będzie mógł przyjąć pacjenta z uwagi na brak miejsc, czy też będzie wydłużał czas oczekiwania na planową hospitalizację. I choć na efekty ekonomiczne przyjdzie jeszcze poczekać, już dzisiaj można powiedzieć, że wydłużenie pobytu dzieci w szpitalu o jeden dzień stanowi dla oddziałów pediatrycznych wyzwanie.

– Z naszego punktu widzenia ta zmiana nie jest trafiona. Patrząc historycznie, przez ostatnie dwa, trzy lata, średni czas pobytu w naszym szpitalu to 3,6 dnia. Jesteśmy ostrym szpitalem, pacjenci trafiają do nas głównie na oddział ratunkowy. Udaje nam się doprowadzać ich do stanu stabilnego, który nie wymaga hospitalizacji, mniej więcej po 3 dniach – mówi Mariusz Mazurek, rzecznik prasowy Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie. – Po pierwszym miesiącu rozliczeniowym otrzymujemy sygnały z oddziałów stricte zachowawczych – mamy trzy takie oddziały – że rzeczywiście jest to pewne wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć. Musimy dostosować się do zasad wymyślonych przez płatnika.

Jak przyznaje Mazurek, zmiana wpływa w pewien sposób na spojrzenie na leczenie pacjentów. – Musimy brać pod uwagę, przepraszam za wyrażenie, maksymalizację zysku na pacjencie – wyjaśnia rzecznik. – W związku z tym, jeżeli dotychczas mieliśmy pacjenta, którego mogliśmy wypisać do domu w trzeciej dobie, teraz będziemy starali się wypuszczać go raczej w czwartej.

Podobne spojrzenie na problem ma Małgorzata Paszkowicz, prezes Szpitala Dziecięcego Polanki w Gdańsku. Mimo że – jej zdaniem – na leczenie dzieci nie wolno patrzeć pod kątem ekonomii, to jednak lepsze wyceny za cztery dni w porównaniu z niskimi za trzy dni mogą prowokować do powstania niekorzystnego trendu.

– Trzeba pamiętać, że najważniejszym zadaniem szpitala jest dbanie o dobro pacjenta, a nie koncentrowanie się na rozliczeniu dotyczącym długości hospitalizacji chorego. Chcę podkreślić, że nadal istnieje możliwość hospitalizacji dziecka przez jeden, dwa, trzy lub więcej dni. Wszystko zależy od stanu zdrowia pacjenta – wyjaśnia Paszkowicz. – Podstawowa hospitalizacja pacjenta obejmuje trzy pierwsze doby. Powyżej czwartej doby hospitalizacja jest lepiej wyceniona. Najmniej korzystnie została wyceniona trzecia doba hospitalizacji pacjenta, co faktycznie może inicjować trend polegający na chęci przedłużenia hospitalizacji o jeden dzień.

Zdaniem Mariusza Mazurka, sześć tygodni obowiązywania nowych taryf to zbyt krótki okres, aby jednoznacznie powiedzieć, czy szpitale na tym zyskają, czy stracą. – W ubiegłym tygodniu mieliśmy pierwsze spotkanie ordynatorów po wprowadzeniu zmian. Trwa okres dostosowywania się do nowych wycen JGP-ów. Budżet przyznany w ramach sieci szpitali otrzymaliśmy na kwartał, czyli na październik, listopad, grudzień – wyjaśnia. – Sądzę, że dopiero po pierwszym kwartale, czyli prawdziwym okresie rozliczeniowym w nowych realiach, będziemy mogli jednoznacznie powiedzieć, czy zmiany miały wpływ na finanse szpitala.

Data utworzenia: 21.11.2017
Wymuszona dłuższa hospitalizacja dzieciOceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Aplikacja Moje Dziecko

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies