Mało, ale i tak za dużo

Małgorzata Solecka

Coraz większy zasięg poglądów antyszczepionkowych i coraz częstsze powielanie zwyczajnych kłamstw na temat szczepień sprawiają, że również lekarze przyjmują niejednoznaczne postawy – mówi lek. Grzegorz Wrona, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej.


Lek. Grzegorz Wrona

Małgorzata Solecka: Jak duży jest w Polsce problem lekarzy, których nastawienie do szczepień ochronnych można uznać za negatywne?

Lek. Grzegorz Wrona: Problemem nie jest nastawienie. Rozmawiamy o tym, że niektórzy lekarze postępują niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Lekarze mają obowiązek nie tylko postępować zgodnie z wiedzą, ale i ją szerzyć. W związku z tym, jeśli chcą wykonywać zawód zgodnie z etyką lekarską, nie mogą wygłaszać opinii ani sądów sprzecznych z tą wiedzą. Oczywiście dotyczy to nie tylko szczepień ochronnych.
Na szczęście w Polsce postawę antyzdrowotną prezentuje niewielu lekarzy. Nie mówimy nawet o ułamku procenta. Naczelna Izba Lekarska nie dysponuje pełnymi danymi, bo nie prowadzi tak szczegółowych statystyk. Myślę, że nie ma lekarza, który sam siebie określiłby jako „antyszczepionkowiec”. Niektórzy z nich są natomiast wobec szczepień mniej lub bardziej sceptyczni. To jednak wystarczy, aby ich działalność, czyli na przykład publiczne wypowiedzi lub porady udzielane rodzicom i pacjentom, uznać za sprzeczne z etyką lekarską i prawem.

Wystarczy, aby takim lekarzem zajął się Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej?

Oczywiście. Do tej pory mieliśmy cztery przypadki, w których albo już zapadła decyzja sądu lekarskiego o winie lekarza i została wymierzona kara, albo sprawa wkrótce się zakończy. W dwóch przypadkach okręgowe rady lekarskie uznały, że osoby głoszące nieprawdziwe tezy w sprawach dotyczących szczepień nie mogą czasowo wykonywać zawodu lekarza ze względu na stan zdrowia lub niedostateczną wiedzę medyczną.
Pamiętajmy jednak, że zawód lekarza wykonuje ponad 130 000 osób. Jak widać, tylko niewielu z nich ma nieodpowiednie nastawienie do szczepień.

A może jest ich więcej, tylko samorząd o nich nie wie?

Z pewnością coraz większy zasięg poglądów antyszczepionkowych i coraz częstsze powielanie zwyczajnych kłamstw na temat szczepień sprawiają, że również lekarze przyjmują niejednoznaczne postawy. I nie mówię tutaj o niechętnym czy wrogim nastawieniu wobec szczepień. Podtrzymuję twierdzenie, że takich lekarzy można pewnie policzyć na palcach obu rąk. Natomiast liczniejsza jest grupa tych, którzy łatwiej godzą się na przykład na odraczanie szczepień.

Lekarze mają obowiązek nie tylko postępować zgodnie z wiedzą, ale i ją szerzyć.

Podejmują grę rodziców, którzy twierdzą, że zaszczepią, kiedy organizm dziecka „dojrzeje”? Na konferencjach poświęconych problematyce szczepień eksperci przestrzegają przed milczącym przyzwoleniem na faktyczne odsuwanie szczepień „na święte nigdy”. Rodzice, którzy nie chcą szczepić dzieci, w internecie polecają sobie takich lekarzy, chwaląc ich za zrozumienie i wyrozumiałość.

To również jest niezgodne z aktualną wiedzą medyczną i stanowi naruszenie zasad, jakimi powinien się kierować lekarz. Warto jednak pamiętać, że niektóre sprawy wyglądają nieco inaczej niż przedstawiają je rodzice, zwłaszcza występujący anonimowo. Zdarzają się przypadki, że pediatra lub lekarz rodzinny po prostu zastanawia się, czy decyzję o zaszczepieniu dziecka należy podjąć natychmiast. Pamiętajmy, że schematy szczepień u dzieci z niepożądanymi odczynami poszczepiennymi (NOP) w przeszłości, u przewlekle chorych oraz obarczonych rodzinnym występowaniem jakiś problemów zdrowotnych nie są oczywiste. Lekarz, który nie ma specjalistycznej wiedzy w danym obszarze, ma wręcz obowiązek zalecić rodzicom konsultację u specjalisty, i na przykład mówi: – Ja nie mogę podjąć decyzji o szczepieniu, proszę się udać do X. Niektórzy rodzice słyszą wtedy albo chcą słyszeć tylko pierwszą część wypowiedzi i uważają, że lekarz odradził szczepienie.

Czy rzecznicy odpowiedzialności zawodowej zajmują się takimi przypadkami? Jedna z najsłynniejszych w ostatnich latach spraw dotycząca błędów popełnionych przez lekarzy – przypadek chłopca, który zmarł z powodu powikłań ospy wietrznej. Rodzice wytoczyli proces lekarzom, którzy nie rozpoznali powagi sytuacji, ale przecież wszystko zaczęło się od tego, że – według relacji rodziców – lekarka prowadząca dziecko odradziła szczepienie przeciwko ospie, twierdząc, że jest zbędne…

Ten przypadek jest często przywoływany przez nas, lekarzy, jako tragiczny przykład konsekwencji zaniechania szczepienia. Bo oczywiście ma pani rację, że to była praprzyczyna nieszczęścia. Nie pomniejszam odpowiedzialności lekarzy, którzy zajmowali się już chorym chłopcem, ale prawda jest taka, że gdyby dziecko było zaszczepione, to albo by nie zachorowało, albo choroba nie miałaby ciężkiego przebiegu.

Jednak lekarka, która nie zaleciła szczepienia, nie poniosła żadnych konsekwencji?

Nikt nie złożył w tej sprawie skargi ani zawiadomienia. W dodatku zeznania te ujrzały światło dzienne 3 lata później, czyli sprawa się przedawniła. Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej może wszczynać postępowanie do 3 lat od zdarzenia. Gdyby wszczęto takie postępowanie, prawdopodobnie skończyłoby się uznaniem winy i karą, na przykład nagany. Chodzi o jasny sygnał, że lekarze nie mogą postępować w ten sposób.

Może należałoby wprowadzić bardziej surowe kary właśnie za głoszenie i propagowanie treści sprzecznych z aktualną wiedzą medyczną? Niektórzy lekarze odradzają szczepienia nie tylko w zaciszu gabinetu, ale także występują w mediach, wspierają w internecie działaczy ruchów antyszczepionkowych…

O każdym takim przypadku powinien być informowany Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. I mogę zaręczyć, że do każdej takiej informacji podchodzimy bardzo poważnie. Jeśli chodzi o konsekwencje, czyli karę, musi być ona adekwatna do stopnia przewinienia. Na pewno zawieszenie czy odebranie prawa wykonywania zawodu to ostateczność, choć za powtarzające się incydenty taka kara rzeczywiście grozi. Wierzę jednak w to, że jeśli lekarze otrzymają jednoznaczny przekaz od ekspertów i samorządu lekarskiego, że szczepienia nie tylko są bezpieczne, ale także stanowią największą zdobycz współczesnej medycyny, znakomita część kolegów nie będzie miała w tej sprawie żadnych wątpliwości. Przypominamy lekarzom, że choroby zakaźne zbierały i zbierają na świecie większe żniwo niż wszystkie konflikty wojenne. Ale przekonujemy nie tylko słowami: członkowie organów Naczelnej Izby Lekarskiej publicznie się szczepią przeciwko grypie, zaszczepiliśmy się też przeciwko pneumokokom. Bo szczepienia są nie tylko dla dzieci, szczepić się mogą również dorośli.

Nie lekceważymy żadnego sygnału. Zajmujemy się zarówno zgłoszeniami płynącymi od rodziców, (…) jak i sygnałami od innych lekarzy zaniepokojonych wypowiedziami swoich kolegów.

Nie do wszystkich lekarzy jednak ten przekaz trafia. W czerwcu, podczas konferencji zorganizowanej na KUL przez przeciwników szczepień, głos zabrał dr Hubert Czerniak, specjalista chorób wewnętrznych. Według relacji medialnych mówił o „kanibalizmie szczepionkowym” i o tym, że wstrzykiwanie obcego DNA jest niezgodne z Biblią. Podobne poglądy dr Czerniak głosi również w internecie…

Ta sprawa została już skierowana do właściwej izby lekarskiej. Powiadomiliśmy Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i mogę zapewnić, że będziemy monitorować sprawę.
Nie lekceważymy żadnego sygnału. Zajmujemy się zarówno zgłoszeniami płynącymi od rodziców, którzy mają wątpliwości co do informacji przekazywanych przez lekarzy podczas wizyt, jak i sygnałami od innych lekarzy, zaniepokojonych wypowiedziami swoich kolegów. Muszę jednak jasno powiedzieć, że nie wszystkie sprawy kończą się stwierdzeniem winy. Z głośniejszych przypadków – badaliśmy wypowiedzi dr Doroty Sienkiewicz, która jest często cytowana przez członków ruchu antyszczepionkowego, występuje również na konferencjach. Jednak wypowiedzi, które do nas dotarły, nie mogły stanowić podstawy do wymierzenia kary i postępowanie zostało umorzone. Dr Sienkiewicz postępowała bowiem zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, informując o NOP. One występują, a zadaniem lekarzy jest również rzetelni informowanie o takich przypadkach.

Właśnie – rzetelne. Czyli z zachowaniem proporcji. Jeśli mówi się wyłącznie o NOP, nie wspominając ani o tym, że rzadko występują, ani o korzyściach płynących ze szczepienia, ani wreszcie o powikłaniach chorób, którym te szczepionki zapobiegają, to trudno uznać przekaz za rzetelny.

Niewątpliwie, dlatego cały czas monitorujemy takie wypowiedzi.
Proszę jednak pamiętać, że postępowania w sprawie lekarzy podważających sens i bezpieczeństwo szczepień nie są łatwe. Są koledzy, a zwłaszcza byli koledzy, którzy za nic mają odpowiedzialność zawodową oraz karną. Bywają momenty, w których zadaję sobie pytanie, jak to jest możliwe, że człowiek, który ukończył studia medyczne, pracował wiele lat w zawodzie lekarza, odchodzi od zawodu i zaczyna prezentować postawę antyszczepionkową, dalece odbiegającą od wiedzy medycznej, do której szerzenia przez większość życia był zobowiązany. W dodatku często prezentuje je z zaciętością i konsekwencją. Nie przychodzi mi do głowy żadne sensowne wyjaśnienie takiej sytuacji.

Rozmawiała Małgorzata Solecka

Grzegorz Wrona, lekarz specjalista organizacji ochrony zdrowia, anestezjolog. Od 2014 roku sprawuje funkcję Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów.

Data utworzenia: 23.01.2018
Mało, ale i tak za dużoOceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.